DreamWalker – autor „Sztuki bycia gejem” o fascynacji męskim seksem

0

Poszukując w Internecie informacji na temat gejowskiego seksu, budowania relacji męsko-męskiej czy też odpowiedzi na nurtujące pytania związane z własną seksualnością na pewno trafiliście na stronę „Sztuka bycia gejem”. Jej autor, niezwykle tajemniczy DreamWalker, do którego wzdycha w komentarzach pod artykułami rzesza jego czytelników, odpowiedział na kilka cocktajlowych pytań.

DreamWalker – autor „Sztuki bycia gejem”

„Sztuka bycia gejem” to jeden z najpopularniejszych blogów w polskim Internecie skierowanym do społeczności LGBT, w którym przeważają treści związane z odkrywaniem swojej seksualności. Autor strony, DreamWalker, w lutym świętował 12 rocznicę jej istnienia.

Zapytany o początki, pomysł na taką tematykę strony zdradził, że w zasadzie był to przypadek.

Początkowo pisałem o psychologii i rozwoju osobistym. Szło całkiem dobrze. Ale „niechcący” poruszyłem temat seksu – i nagle popularność bloga podejrzanie wzrosła. Moim Czytelnikom to się spodobało – i mnie też. W końcu to temat, który interesuje chyba każdego. Więc poszedłem za ciosem – stopniowo pojawiały się kolejne treści, w których fascynacje gejowskim seksem, umysłem i hedonizmem romansowały ze sobą coraz śmielej. A świat męskiej seksualności ma to do siebie, że im dalej się wchodzi – tym człowiek chętniej (i głębiej!) daje się wciągnąć w jej wilgotne labirynty.

Co ciekawe, w momencie kiedy kolejne artykuły postanowił zilustrować pornografią, część czytelników zrezygnowała z czytania jego wpisów, gdyż „spłyciło to przekaz”. Porno jednak przyciągnęło też nowe osoby (w tym również kobiety), a tym samym powiększyło zasięg jego bloga.

Nie ma się co oszukiwać – wiadomo, że młodzi mężczyźni nie szukają w Internecie przepisów na szarlotkę. Porno okazało się więc świetnym haczykiem, który zaprasza głębiej – w katalog prawie pół tysiąca wpisów na setki pasjonujących (mam nadzieję) tematów.

Co więcej – trochę może udało mi się zdjąć złą klątwę z gejowskich śmiałych aktów seksualnych. Chciałem pokazać, że za każdym takim aktem kryje się jakaś relacja – psychologiczna głębia, osobisty magnetyzm partnerów. Te obrazy głęboko wypalają nam się w podnieconych umysłach – a ja zachęcam, by eksplorować temat dalej. By widzieć w nich coś więcej, niż tylko rżnięcie, orgazm i wytrysk na klatę. Że razem z tym pracuje tam w tle cała ta bogata, złożona mechanika gejowskich relacji i emocji. To my – odbiorcy – brakiem wyobraźni spłycamy odbiór tych treści. Umysł nie może dostrzec (a tym bardziej zrozumieć) czegoś, na co nie jest otwarty.

sztuka bycia gejemDreamWalker jest tzw. osobą hipersensytywną (HSP – Highly Sensitive Person). Takie osoby charakteryzują się ponadprzeciętnymi zdolnościami do wychwytywania niuansów. To, co innym umyka niezauważone, wysoko wrażliwe osoby dostrzegają z wielką intensywnością. Zwiększona wrażliwość ujawnia się zarówno w kontaktach międzyludzkich, partnerskich, jak i zawodowych.

Mój układ nerwowy mocniej reaguje na bodźce – i głębiej je przetwarza. Mówiąc potocznie – widzę więcej detali i mielę je w głowie, obrabiam, analizuję, rozkładam na czynniki pierwsze. Oczywiście ma to swoje wady, ale też zalety: przekłada się także na seks.

Seks jako główna tematyka

I właśnie to jest główną przyczyną, dlaczego DreamWalker na swoim blogu głównie porusza temat seksu gejowskiego, związków i emocji z tym związanych.

Seks gejowski jest dla mnie czymś niemal mistycznym. Czuję całym sobą ogrom wilgotnych detali, fizjologicznych niuansów, słodkich zapachów i smaków gejowskiego seksu. Miliony rozkosznych bodźców próbują się jakoś skatalogować w mojej głowie. A każdy szczegół gejowskiego seksu głęboko zapada mi w pamięć – by potem stać się zaczynem dalszych przemyśleń.

Zdarzało się, że coś szokowało mnie seksualnie do rdzenia duszy – np. jakiś detal cielesny lub reakcja ciała – i analizowałem przez tydzień, jaka siła mnie sponiewierała. Zdarzały mi się w łóżku rzeczy tak intensywne, że zmieniły – dosłownie – bieg mojego życia. Czekało tam na mnie zaskakujące bogactwo doznań. Głębsza filozofia, która z biegiem lat wypełniała mnie i szukała ujścia. Cała słodka puszka Pandory, którą od dawna uwalniam na swoim blogu.

Tak naprawdę moje libido pisze teksty za mnie. To płynie – a ja się temu poddaję. Tylko zawczasu staram się to przefiltrować przez intelekt i dowcip – żeby nie ponieść się całkowicie dzikości gejowskiej duszy.

sztuka bycia gejem tęczaOdpowiedzialność

Nawet krótka wizyta na stronie „Sztuka bycia gejem” i pobieżne przeczytanie komentarzy czytelników pod poszczególnymi wpisami pozwalają dostrzec ich fascynację osobą autora. Do tego część z nich dzieli się z nim bardzo odważnymi szczegółami swojego życia. DreamWalker przyznaje, że czuje odpowiedzialność za słowa, które przelewa na elektroniczny papier.

Nie obawiam się, czy kogoś urażę – a bardziej, czy nie wprowadzę w błąd. Czy przez moje słowa ktoś nie podejmie złej decyzji. Mojego bloga odwiedza sporo osób. Wśród nich jest wielu młodych chłopaków, którzy dopiero poznają arkana seksu gejowskiego. Mają mnóstwo pytań i wątpliwości – a jednocześnie gejowski seks ich ciekawi i skrajnie podnieca. W Internecie – poza bezdusznym porno – niewiele można na ten temat znaleźć. A medyczno-biologiczne podejście sprowadzone głównie do straszenia chorobami nie jest atrakcyjne dla młodych facetów.

Miks tego, co podnieca, bawi i zaspokaja ciekawość okazał się strzałem w dziesiątkę.

DreamWalkera można uznać za mentora czy też swoistego edukatora o bardzo intymnej strefie ludzkiego życia. Prowadząc stronę poruszającą tematykę seksu i różnych jego aspektów należy jednak bardzo uważać.

Trochę tak się czuję – ale wiem, że muszę z tym „mentorowaniem” uważać. Ego człowieka jest bardzo łakomym tworem – łatwo wpaść w pułapkę pozornej nieomylności czy poczucia wyższości – szczególnie, że Czytelnicy nie szczędzą mi pozytywnych słów przy każdej niemal okazji (dziękuję!) – a ponad 6,7 miliona wyświetleń bloga także robi wrażenie (stan na marzec 2021).

Uważać muszę tym bardziej, że poruszam się po terenie stosunkowo niejasnym – psychologia i ludzka seksualność nie są dziedzinami ścisłymi. A homoseksualność i relacje gejowskie ogólnie nie są zbyt dobrze przebadane przez naukę. Zatem tutaj trzeba być ostrożnym w uogólnianiu i wyciąganiu wszelkich wniosków.

Ale po latach rozmawiania, słuchania historii oraz zbierania danych w ankietach – powoli wyłania się pewien obraz polskiego, młodego geja. I muszę przyznać, że jestem tym obrazem głęboko poruszony. To portret barwnych, kochających i napalonych chłopaków – w których trą się różne potrzeby – miłości, seksu, intelektualnych podróży – a także chęci podbojów seksualnych i ulegania tymże. Z roku na rok widzę, jak ten statystyczny młodzieniec rozkwita – poznaje coraz lepiej swoje potrzeby i pragnienia na każdym polu: miłosnym, seksualnym i społecznym. Stopniowo jest coraz mniej niepewności, a coraz więcej świadomości.

Nie ukrywa też, że cieszy go społeczność, która zrodziła się wokół jego strony.

A moja kochana, mała społeczność rzeczywiście się zrodziła – i to jest najpiękniejsza rzecz w tym blogu. Mam poczucie, że piszę do osób, które tam są i które czekają na moje treści. Moi Czytelnicy dzielą się swoimi niesamowitymi doświadczeniami – i wszyscy z tego czerpiemy pełnymi garściami. Dajemy też sobie – mam nadzieję – pewne wsparcie w trudnych chwilach, których pełne jest życie statystycznego geja.

Społeczność LGBT

DreamWalker zapytany o społeczność LGBT wspomina, że „jest dumny. Wydarzenia z zeszłego roku pokazały, że potrafimy się zjednoczyć i walczyć. To były chwile grozy, ale też dumy i wzruszenia. Historia pisała się na naszych oczach”. Jednocześnie zaznacza, że nie do końca widzi się w pierwszy rzędzie idąc na barykady i odpowiada mu „rola zmieniania świadomości gejowskiej”.

Bezgranicznie podziwiam osoby, które mają odwagę i siłę mentalną, by to robić – by stanąć oko w oko z gromadą wściekłych, homofobicznych policjantów. Ja z kolei czuję, że moja rola to oddolne zmienianie świadomości gejowskiej. Uważam, że najlepszą walką z homofobią jest absolutne i bezwarunkowe zaakceptowanie swojej orientacji. Gdy wygramy tę bitwę – każda kolejna jest już tylko formalnością. Wytrącamy homofobii największy oręż z dłoni – nasze własne słabe punkty. Naszą własną nienawiść do siebie. Gdy jej nie ma – zewnętrzne ataki już tak nie bolą. Wkurzają, owszem, ale nie ranią od środka.

Są jednak też kwestie, które autora „Sztuki bycia gejem” w społeczności LGBT przerażają. Po pierwsze wciąż wysoki poziom wewnętrznej homofobii, po drugie stygmatyzacja nosicieli HIV.

Ostatnio wchodzę na profil pewnego chłopaka, który uważa, że cyt. „ideologia LGBT powinna być zakazana, a pe*ały nie powinny mieć prawa do adopcji dzieci”. Nie wiem, może to był trolling? Ale przeraża mnie, że gej może mieć takie poglądy. Nie inaczej wygląda to w kwestii akceptacji osób z HIV. Spotykają się one z niewyobrażalną nieraz ścianą nienawiści opartych na zabobonach pt.„pewnie dawał du*y każdemu”. Wciąż jest multum pracy do wykonania w kwestii świadomości i edukacji.

Wszystkich zainteresowanych tematyką gejowskiego seksu, związków i emocji z tym związanych zapraszam na stronę „Sztuka bycia gejem”.

Spodobają ci się również
Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.